zrzuciłam własne ciuchy. Znalazłam plastikowy worek w szafie, włożyłam do niego .

- Wie, że mieszkamy pod jednym dachem. Po prostu założył.... - Raczej nie - zaoponował Carmichael. Jason schwycił rękami pręty i osunął się na kolana, przyciskając czoło do kraty. Oddech miał przyspieszony jak po długim biegu. Gdyby był człowiekiem, wszedłby w hiperwentylację i zemdlał. Powoli, bardzo powoli odwrócił głowę, jakby nie chciał tego robić. Starał się zmusić Carmichaela, aby go rozwalił. Wolał śmierć niż zwrócenie się przeciwko mnie. To szlachetne z jego strony. Dzięki temu zarobił u mnie sporo punktów.. - Cholera.. Znów energiczny ruch głową, po którym żółte kosmyki włosów przesłoniły jej twarz. Bardzo kobiecy gest. Gdyby nie to, że była nieumarłą, wyglądałaby całkiem atrakcyjnie.. - Sookie? - powiedział Barry.. Uśmiechnęłam się do jedynej czarnoskórej policjantki w Bon Temps.. Ivy wyłożyła połowę podłogi materacami treningowy¬mi, zostawiając wąską ścieżkę od przedsionka do pokojów na tyłach. Przynajmniej raz w tygodniu ćwiczyłyśmy wal¬kę, by nie wyjść z wprawy, ponieważ obie byłyśmy nieza¬leżne i nie wychodziłyśmy na ulice co noc. Niezmiennie kończyło się to tym, że ja stanowiłam spoconą masę siń¬ców, a Ivy nawet nie była zdyszana. Była żywą wampirzy¬cą - równie żywą, jak ja, i miała duszę, jako że została za¬infekowana wirusem wampiryzmu przez wówczas jeszcze żywą matkę.. Narodzenie. Był w czerwono – złoto –czarne paski i wyglądał wspaniale. Wszystko na nim.